wtorek, 17 października 2017

Na Krzyżną Górę (654 m n.p.m.)

 
Niestety nic nie trwa wiecznie – wtorek był naszym czwartym i ostatnim dniem w Sudetach Zachodnich. Na zakończenie „małego urlopu” lub jak kto woli „długiego sierpniowego weekendu”, zaplanowaliśmy powrót do domu, jednocześnie po drodze zatrzymując się na niespecjalnie wyczerpujący, za to bardzo ciekawy spacer po Rudawach Janowickich.

piątek, 13 października 2017

Na Śnieżkę (1602 m n.p.m.)

Zdobycie najwyższego szczytu Sudetów miało być punktem kulminacyjnym naszego „małego urlopu”. Na Śnieżkę postanowiliśmy poświęcić cały dzień, a przy okazji zrobić ciekawą pętelkę po okolicy. Jak wymyśliliśmy, tak zrobiliśmy. Nasz pierwszy wspólny dzień w Karkonoszach okazał się bardzo udany.

sobota, 7 października 2017

Na Ještěd (1012 m n.p.m.)

Po zdobyciu najwyższych szczytów Gór Izerskich i Łużyckich, zostało nam jeszcze nieco czasu. Na ukoronowanie bardzo intensywnego dnia postanowiliśmy nieco zboczyć z najkrótszej drogi na kwaterę i wspiąć się na Ještěd. Spodziewaliśmy się łatwego podejścia na wierzchołek i pięknych widoków. Panorama ze szczytu nie zawiodła nas ani trochę, za to droga na górę – lekko zaskoczyła.

niedziela, 24 września 2017

Na Luž (793 m n.p.m.)

Mówiąc szczerze, Gór Łużyckich aż do niedawna nie mieliśmy w planach. Oczywiście, chcieliśmy się tam kiedyś wybrać, ale konkretnego scenariusza wyjazdu nie było – przede wszystkim to od nas bardzo daleko. No i nagle mamy wolne popołudnie i zaledwie 1,5 godziny jazdy pod ich najwyższy szczyt. I jak tu nie skorzystać z okazji?

niedziela, 17 września 2017

Na Wysoką Kopę (1126 m n.p.m.)

Najwyższy szczyt Gór Izerskich był trzecim z celów naszego „małego urlopu” i przy tym nie obiecywał ani szczególnie ładnych widoków, ani specjalnie ciekawej trasy. W sobotę przy okazji zdobywania Skalnika i Skopca zostaliśmy jednak przyjemnie zaskoczeni – najpierw punktem widokowym na Ostrej Małej, następnie ładną panoramą Karkonoszy. Powiedzmy sobie jasno – kochamy góry i zawsze po drodze znajdziemy coś, co sprawia, że jesteśmy zadowoleni z podjętej wędrówki. Nie inaczej było także w przypadku Wysokiej Kopy.