Najwyższy szczyt Gór Izerskich był
trzecim z celów naszego „małego urlopu” i przy tym nie
obiecywał ani szczególnie ładnych widoków, ani specjalnie
ciekawej trasy. W sobotę przy okazji zdobywania Skalnika i Skopca
zostaliśmy jednak przyjemnie zaskoczeni – najpierw punktem
widokowym na Ostrej Małej, następnie ładną panoramą Karkonoszy.
Powiedzmy sobie jasno – kochamy góry i zawsze po drodze znajdziemy
coś, co sprawia, że jesteśmy zadowoleni z podjętej wędrówki.
Nie inaczej było także w przypadku Wysokiej Kopy.