Druga część naszej sobotniej wędrówki pod niemal każdym
względem różniła się od pierwszej. Mocno oblegane szlaki, istne
górskie „autostrady”, zamieniliśmy na niemal puste trasy. Z
kolei mozolna wspinaczka ustąpiła miejsca długim zejściom ze
szczytów, przeplatanymi krótkimi podejściami na coraz niższe
wierzchołki gór.