środa, 2 listopada 2016

Na Smolný vrch (404 m n.p.m.)

Dzień rozpoczęliśmy zdobyciem dwóch szczytów, zaliczanych odpowiednio do Korony Sudetów Polskich oraz Korony Sudetów Czeskich. Drugi z nich, Boží hora, szczególnie przypadł nam do gustu. Stąd postanowiliśmy ruszyć dalej, żeby zdobyć Smolný vrch i zobaczyć piękne formacje skalne - Venušiny misy. A po południu czekały na nas dalsze atrakcje.

Z Boží hory czeka nas kilka kilometrów zejścia, najpierw dosyć stromo, potem znacznie łagodniej, finalnie jednak będziemy ponad 200 metrów niżej. Stromiej jest w zasadzie na pierwszych dwóch kilometrach. Przez kilkanaście minut idziemy leśną drogą, która jest jedyną trasą dojazdową na szczyt. Mijamy najpierw nieczynne już kamieniołomy, a następnie niewielką polanę z miejscem na odpoczynek. Za nią niebieskie znaki prowadzą nas w prawo w leśną ścieżkę, którą okrążamy rezerwat geologiczny Borový. Po chwili docieramy do kolejnej malowniczej polany, a dalej idziemy wzdłuż ogrodzenia dużego gospodarstwa. Na mapie oznaczone jest jako Dolní Dvůr. Część mieszkalna jest ładnie odremontowana, z niej dobiega nas ostrzegawcze szczekanie. Psa przez chwilę nie potrafimy dostrzec. Okazuje się, że przyczaił się w oknie na pierwszym piętrze.

Z Bozi hory schodzimy taką wygodną drogą.
Mijamy rezerwat Borovy.
A po drodze taka urocza polana.
Obrońca posesji przyczaił się na pierwszym piętrze.
Dalej mijamy jeszcze kilka mniejszych gospodarstw, z których niektóre są od wielu lat opuszczone. Po czterdziestu minutach wędrówki docieramy do asfaltowej drogi. Ta będzie nam towarzyszyć niemal do samego celu. Przez to najbliższe dwa i pół kilometra jest dosyć monotonne, ale pokonujemy je dosyć szybko. Z prawej mijamy bardzo duże stawy, znad których dobiega nas hałas setek kaczek. O wpół do jedenastej jesteśmy na skrzyżowaniu oznaczonym jako „U Dubu”. Niebieski szlak skręca w prawo do wsi Černá Voda, ale my idziemy prosto. Asfaltowa droga towarzyszy nam jeszcze przez kilometr i wtedy wreszcie możemy skręcić w lewo. Przed nami jest wejście na Smolný vrch.

Część domostw jest od lat opuszczona.

Wędrówka twardą nawierzchnią ciągnie się niemiłosiernie.
Po drodze mijamy różnorakie skałki.
No to zaczynamy podejście!
To zaledwie pięćset metrów do pokonania, a sześćdziesiąt metrów w górę. Ścieżka pnie się wśród ciekawych skałek, nie zatrzymujemy się jednak, bo wiemy, że dalej czeka coś znacznie ciekawszego. Na szczycie Smolnego vrchu (404 m n.p.m.) meldujemy się około jedenastej. Nasz cel znajduje się kilkadziesiąt metrów dalej.

Niby tylko trochę pod górę, a stromo.
Po drodze skały. Skromna zapowiedź widoków na szczycie...
No i Irena się wdrapała.
I ja też!
To tak zwane Venušiny misy, przepiękna formacja skalna. W skałach wyżłobione są naturalne misy, w których w czasach pogańskich składano ofiary dawnym bogom. Na dwie najwyższe skały prowadzą trasy wyznaczone klamrami, balustradami i wyrzeźbionymi w kamieniu schodkami. Stąd roztacza się panorama Rychlebskich Hor. Nie widoki są jednak tutaj najciekawsze, a sam skalny labirynt. Schodzimy na dół i przeciskamy się pomiędzy kamieniami. Okrążamy całą okolicę i z drugiej strony znów wdrapujemy się na górę. Po drodze nie brakuje emocji, bo Irena przez chwilę ześlizguje się po stoku i zatrzymuje dopiero na najbliższym drzewie. No cóż, w końcu trzeba będzie zainwestować w porządne buty.

Ze Smolnego vrchu rozciągają się takie widoki na Rychlebske hory.
Na Smolnym vrchu spędzamy pół godziny. Kiedy tu docieramy jesteśmy sami, jednak po chwili jest już całkiem tłoczno. Zbliża się południe i ruszamy z powrotem w kierunku Žulovej. Trochę zmieniamy pierwszy odcinek trasy, bo do skrzyżowania U Dubu wracamy nie asfaltem, a zielonym szlakiem. W nagrodę po drodze trafiamy na ładne miejsce do wypoczynku nad wodą a także na potężny dąb, od którego pochodzi nazwa tego miejsca. Dalej idziemy już po swoich śladach. W oknie gospodarstwa Dolní Dvůr tym razem obok psa wita nas kot, a na polanie pod szczytem Boží hory zatrzymujemy się na posiłek.

Wielki dąb na skrzyżowaniu szlaków.
Tym razem przy Dolnim Dvorze wita nas takie towarzystwo.
Przy samochodzie jesteśmy około czternastej. Decydujemy, że pojedziemy teraz do Jeseníka. Po drodze widzimy z prawej strony spory parking przed jaskinią na Pomezí. Spontanicznie się zatrzymujemy i postanawiamy zobaczyć jaskinię. Trafiamy idealnie, bo jest 14:40, a kolejne okazja do zwiedzania jest już o 14:45. Dwa bilety i pozwolenie na fotografowanie kosztują nas 260 koron, czyli około 50 złotych. Za to czeka nas 45 minut spaceru po przepięknej jaskini wyrzeźbionej w skałach wapiennych i kalcytach. Bardzo nam się tu podoba, mimo że szybko mówiącego czeskiego przewodnika rozumiemy tylko w niewielkim stopniu. Dobrze, że na poranny etap wędrówki zabraliśmy polary. Dzięki nim teraz nie marzniemy, bo w jaskini jest zaledwie siedem stopni.

 

Wciąż nie mamy dosyć i jedziemy jeszcze do Rejvízu, żeby stamtąd przespacerować się nad Velké mechové jezírko. O samej miejscowości i torfowisku nie ma co powtarzać wiadomości, możecie o nich poczytać w relacji z mojej wycieczki z tatą.

Widok na Wysokie Jesioniki spod Rejvizu.

Z lewej Biskupia Kopa, z prawej Pricny vrch.
Irenka melduje się nad torfowiskiem.
Velke mechove jezirko w wieczorowej poświacie.
Ukoronowaniem dnia jest wizyta w pensjonacie Rejvíz. Pensjonat ma bardzo długą tradycję, bo został otwarty już w 1795 roku. Dużą atrakcją są tutaj krzesła z oparciami, w których wyrzeźbione są ludzkie twarze, przypominające dawnych gości tego miejsca. Zamawiamy porządny posiłek. Knedle, gulasz i kwaszona kapusta dla dwóch osób kosztują wraz z napojami i napiwkiem 350 koron, czyli niecałe 60 złotych. Jest naprawdę bardzo smacznie, a z dużymi porcjami ledwie udaje nam się uporać.
Kolację kończymy około osiemnastej i decydujemy, że pora na powrót do domu. Za nami dzień pełen atrakcji, z którego jesteśmy bardzo zadowoleni. Szkoda, że to ma być ostatni ciepły weekend w tym roku. Po cichu liczymy, że trafią się nam jeszcze słoneczne dni z temperaturą około piętnastu stopni. Tak czy inaczej, na pewno znów wyruszymy na szlak!


Opis trasy: Boží hora – U Dubu - Smolný vrch – U Dubu - Boží hora - Žulová
Odległość: 15,4 km
Czas przejścia: 5 godzin 25 minut
Punkty GOT: 19

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz